Owoce a celiakia

Swobodne pogaduchy na temat pietruchy - Dyskusje.

Moderator: Moderatorzy

Owoce a celiakia

Postprzez malina1703 » Pt 11 wrz, 2009 13:07

Kochani ostatnio przeczytałam w jakimś artykule, że Celiakom nie wolno spożywać owoców pestkowych (wymienione były: gruszki, jabłka cała reszta oznaczona była "...") gdyż fermentują.
Wydaje mi się, że jak podaję mojemu synkowi(15mcy) owoce (brzoskwinie, jabłko gruszka, świeże maliny i winogron) zawsze ma silniejszą niż zawsze biegunkę. Co Wy o tym sądzicie?
Nie mam już pojęcia co mogę podawać dziecku. Jesteśmy na diecie bezglutenowej, bez białka mleka krowiego, Alex z owoców je tylko gotowe słoiczki z Hipp'a i nic się nie zmienia... czekamy na wizytę u dietetyka która jest prawie za 2 miesiące...
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez martini » Pt 11 wrz, 2009 13:33

Od razu zastrzegam, że nie znam się na celiakii, ale trochę bardziej na owocach:)

SUROWE owoce fermentują w żołądku, natomiast poddane obróbce termicznej już nie powinny.
Nie fermentują surowe owoce jagodowe - jagody, maliny, jeżyny, borówki. I cytryny jeszcze, ale nie pamiętam, czy wszystkie cytrusy, czy tylko cytryny właśnie.
martini
Bardzo Aktywny Forumowicz
Bardzo Aktywny Forumowicz
 
Posty: 738
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 14:47
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Okalina » Pt 11 wrz, 2009 13:34

Myśmy też mieli ogromny problem z owocami i warzywami.
Na początku diety wyeliminowaliśmy, za radą dietetyczki, świeże owoce oprócz bananów, Krzyś jadł tylko gotowane jabłka. Potem wprowadzaliśmy powoli morele, brzoskwinie, borówki amerykańskie. Trzeba pamiętać, aby owoce były bardzo dojrzałe i bez skórek. Do tej pory, a minęło pół roku, syn nie je owoców z małymi pestkami (podrażniają jelita) - malin, truskawek, ani winogron, śliwek.
A tak poza tym, Twój synek jest jeszcze malutki, na jakiej podstawie stwierdzono u niego celiakię?
mama Krzysia (13 lat) zdiagnozowanego 16.03.2009
,,...co dla jednego pokarmem, to dla drugiego trucizną" (Lukrecjusz)
Okalina
Forumowicz
Forumowicz
 
Posty: 139
Dołączył(a): Pn 16 mar, 2009 17:13
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez malina1703 » Pt 11 wrz, 2009 14:24

U mojego synka nie stwierdzono celiakii, po prostu ciągle ma biegunki bardziej lub mniej wodniste, i to prowokuje mnie do ciągłych poszukiwań odpowiedniego jedzenia.
Cztałam, czytałam i wyczytałam, że objawy, które ma synek wskazują na celiakię, więc postanowiłam odstawić gluten, zaczęłam od chleba. Już na drugi dzień było lepiej a ja zaczęłam się cieszyć, ale niestety kilka dni później znów powróciła biegunka... Teraz praktycznie kupuję wszystko bez glutenu, ale nadal nie jest lepiej. Chcę odstawić również owoce. Wiem, że dieta mojego dziecka jest baardzo uboga. Ale co mogę zrobić z jednej strony nie chcę go wpędzić w anemię a z drugiej chcę zapobiegać tej biegunce...
A co z kaszami one też są drobne (kasza jaglana) czy one nie podrażniają jelit??
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez malina1703 » Pt 11 wrz, 2009 14:26

martini napisał(a):Od razu zastrzegam, że nie znam się na celiakii, ale trochę bardziej na owocach:)

SUROWE owoce fermentują w żołądku, natomiast poddane obróbce termicznej już nie powinny.
Nie fermentują surowe owoce jagodowe - jagody, maliny, jeżyny, borówki. I cytryny jeszcze, ale nie pamiętam, czy wszystkie cytrusy, czy tylko cytryny właśnie.



Słoiczkowe owoce są pasteryzowane czy to powinno wystarczyć??
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez Okalina » Pt 11 wrz, 2009 14:48

Takie długotrwałe biegunki, szczególnie u małego dziecka są bardzo niebezpieczne.
Sama niewiele zdziałasz, trzeba ustalić przyczynę, co na to lekarz?
mama Krzysia (13 lat) zdiagnozowanego 16.03.2009
,,...co dla jednego pokarmem, to dla drugiego trucizną" (Lukrecjusz)
Okalina
Forumowicz
Forumowicz
 
Posty: 139
Dołączył(a): Pn 16 mar, 2009 17:13
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez malina1703 » Pt 11 wrz, 2009 15:03

Okalina napisał(a):Takie długotrwałe biegunki, szczególnie u małego dziecka są bardzo niebezpieczne.
Sama niewiele zdziałasz, trzeba ustalić przyczynę, co na to lekarz?


Alex ma biegunkęod urodzenia+ ulewanie wg położnychwg mnie potężne wymioty
Mieszkamy w UK i odkad się synuś urodził walczyłam z tymi wymiotami i biegunkam, żaliłam się położnym, siostrom środowiskowym, lekarzom wszsycy mówili, że dzieci tak mająa ja jestem młoda niedoświadczona i mało co wiem! Wkońcu pojechaliśmy na urlop do dziadków i tam się rozpętało... Potężne wymioty, krwista biegunka. Spędziliśmy 3 tyg na oddziale dziecięcym. U syna stwierdzono nietolerancję białka mleka krowiego, dostał specjalne melko modyfikowane, zmieniliśmy mu dietę była poprawa. Wróciliśmy do domu (UK) i znów się zaczęlo. Co prawda jest tylko biegunka.
Z wypisami z PL szpitala poszłam do lekarza ogólnego, on dał skierowanie do pediatry, ta dała skierowanie na badania(kał-miało wykazać bakterie w jelitach, które powodują zatrzymanie wagi, i krew-anemia) badania nic nie wykazały.teraz czekamy na spotkanie z dietetykiem, które ma być prawie za 2 miesiące. między czasie znów spotkamy sięz pediatrą-7październik, dietetyk 22paź.
Chcę spotkać się do tego czasu z siostrą środowiskową by ona mi pomogła przetrwać jakoś do tego czasu.
Ten gluten wymyśliłam sama, próbuję coś działać ale na razie bez skutku wiem, że coś robię źle, ale co?
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez martini » Pt 11 wrz, 2009 15:41

malina1703 napisał(a):Słoiczkowe owoce są pasteryzowane czy to powinno wystarczyć??


Pojęcia nie mam. Nie wiem, czy to jest po prostu zimna papka jabłkowa zapasteryzowana chytrym sposobem w słoiku, czy coś jakby pasteryzowane prażone jabłka - nie mam dzieci, nie znam się na słoikach.
martini
Bardzo Aktywny Forumowicz
Bardzo Aktywny Forumowicz
 
Posty: 738
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 14:47
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez malina1703 » Pt 11 wrz, 2009 17:55

martini napisał(a):
malina1703 napisał(a):Słoiczkowe owoce są pasteryzowane czy to powinno wystarczyć??


Pojęcia nie mam. Nie wiem, czy to jest po prostu zimna papka jabłkowa zapasteryzowana chytrym sposobem w słoiku, czy coś jakby pasteryzowane prażone jabłka - nie mam dzieci, nie znam się na słoikach.


Myślę, że te papki są po prostu pasteryzowane i nie prażone ponieważ jest to początkowe jedzenie, musi być więc delikatne ;)
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez malina1703 » Pn 14 wrz, 2009 14:04

Okalina napisał(a):Myśmy też mieli ogromny problem z owocami i warzywami.
Na początku diety wyeliminowaliśmy, za radą dietetyczki, świeże owoce oprócz bananów, Krzyś jadł tylko gotowane jabłka. Potem wprowadzaliśmy powoli morele, brzoskwinie, borówki amerykańskie. Trzeba pamiętać, aby owoce były bardzo dojrzałe i bez skórek. Do tej pory, a minęło pół roku, syn nie je owoców z małymi pestkami (podrażniają jelita) - malin, truskawek, ani winogron, śliwek.
A tak poza tym, Twój synek jest jeszcze malutki, na jakiej podstawie stwierdzono u niego celiakię?


czy możesz mi napisać proszę jakich warzyw nietoleruje Twój syn?

Po jakim czasie wprowadzałaś nowe owoce i warzywa(w jakiej kolejności)?

Mój syn nie przepada już za smakiem bananów i raczej zjada je niechętnie :( co do obiadów to kończą mi się pomysły. Zaczynam podejrzewać, że to chyba nie jest celiakia bo wyeleminowaliśmy gluten już miesiąc temu a efektów diety nie ma... na razie będziemy kontynułować dietę bezglutenową, apisz mi proszę jak to wszystko wyglądało u Was.
Dzięki
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez kawia » Pn 14 wrz, 2009 23:06

Sama się leczyłam z biegunek taką dietą: ryż (gotowany na miękko, prawie kleik, z masłem), gotowane banany z gotowanymi jabłkami. Gotowana marchewka, i zupka z gotowania marchewki z ziemniakami gotowanymi.
Owoce powodują na pewno fermentację na surowo, a poza tym mogą dawać nadmiar błonnika, jeśli jelita sobie nie radzą. Tu chyba tylko banany są pewne - ale gotowane, a właściwie duszone, bo w małej ilości wody, tylko tak, żeby się rozpadły. Nie są złe, naprawdę.
Pewnie to wszystko lepsze robione w domu niż ze słoiczka, Hipp, nie Hipp, Gerber nie Gerber, wszystkie smakują skrobią kukurydzianą. Maleństwu tez nie powinno zaszkodzić, a chyba bardziej szkodzi utrzymująca się biegunka, niż "niedomiar" różnorodności. Z kaszkami bym uważała, poza kukurydzianą i ryżem właśnie.
Zdrówka i powodzenia!
Obrazek
Avatar użytkownika
kawia
Aktywny Nowicjusz
Aktywny Nowicjusz
 
Posty: 78
Dołączył(a): So 11 kwi, 2009 18:25
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez malina1703 » Wt 15 wrz, 2009 20:24

Wiecie od kiedy przestałam podawać owoce (wszystkie) (2gi dzień) jest poprawa, kupa jest duża, wodnista, ale tylko jedna w ciągu dnia a nie jak do tej pory ok 4ry :)
Dziś podałam ryżową papkę, jutro zrobię synkowi pół duszonego banana, w zasadzie chyba ugotuję go na parze :) po ok tygodniu spróbuję dodać kolejny gotowany owoc.
Co do marchwianki boję się się ją podawać, wiem, że podobno jest świetna w diecie biegunkowej, ale ostatnio może to był tylko zbieg okoliczności syn zaczął robić kupę z krwią od tamtej pory staram się unikać marchweki (Alexander jej nie trawi)

Cieszę się,że was znalazłam :)
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Postprzez Okalina » Śr 16 wrz, 2009 09:49

malina1703, pytałaś się mnie o kolejność wprowadzania owoców. Różnica pomiędzy naszymi dziećmi to prawie 9 lat ;) i moje przez te wszystkie lata przed zdiagnozowaniem jadło praktycznie wszystko. Problemy zaczęły się, jak zaczęły się dolegliwości. Z tym, że u nas nie było takich biegunek, za to bóle brzucha non stop i zaparcia na zmianę z krótkotrwałymi biegunkami.
wyeleminowaliśmy gluten już miesiąc temu a efektów diety nie ma...

a tu bywa różnie - my czekaliśmy na poprawę trzy miesiące.

Wiesz, rozumiem, że szukasz przyczyn, ale internet nie zastąpi Ci lekarza. W Polsce do pediatry dostaje się z dnia na dzień, jakoś trudno mi uwierzyć, że w UK jest inaczej-gorzej?...
Poza tym tu potrzebny jest już specjalista gastrolog dziecięcy.
Ostatnio edytowano Śr 16 wrz, 2009 10:18 przez Okalina, łącznie edytowano 1 raz
mama Krzysia (13 lat) zdiagnozowanego 16.03.2009
,,...co dla jednego pokarmem, to dla drugiego trucizną" (Lukrecjusz)
Okalina
Forumowicz
Forumowicz
 
Posty: 139
Dołączył(a): Pn 16 mar, 2009 17:13
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez dorota krypa » Śr 16 wrz, 2009 11:34

A najlepiej gastroenterolog.
Ile dziecko ma lat?
dorota krypa
Aktywny Forumowicz
Aktywny Forumowicz
 
Posty: 227
Dołączył(a): Wt 04 paź, 2005 12:15

Postprzez malina1703 » Śr 16 wrz, 2009 12:54

Alex ma 15miesięcy, niestety trudno w to uwierzyć, gdy nie przekona się o tym na własnej skórze, tutaj wygląda to tak, że gdy się dzidzia urodzi jesteś pod opieką położnej,
później gdzy dzidzia kończy ok miesiąc ona przekazuje cię w ręce pielęgniarki środowiskowej (te służby niby najwięcej wiedzą o dzieciach).
Ja już straciłam do nich zaufanie i postanowiłam pójść do lekarza ogólnego w przychodni co niby również zna się na dzieciach (największa ilość jego pacjętów to starsze panie) zmierzył synowi temperaturę sprawdził czy nie jest odwodniony i zapewniał, że dzieci tak mają... że jak żygnie mleczkiem poklepać po plecach i karmić dalej...Chodziłam po różnych lekarzach wszyscy robili tak samo i to samo mówili...

Tak na marginesie synek gdy miał 7tyg również wylądował w szpitalu na oddziale dziecięcym, ale oczywiście po jednej niecałej dobie obserwacji wypóścili nas do domu, bo sraczka i potężne wymioty to niby taka prawidłowość u dzieci lekarz zasugerował zmianę mleka na mleko dla dzieci od 6stego miesiąca życia. I tyle było zaleceń pediatry!

Szczęście w nieszczęściu, że Alex źle czuł sięw Polsce tam zajęli się nim SECJALIŚCI, bo uwieżcie Angielski lekarz to na pewno więcej zarabia od Polskiego, ale wiedzę ma taką jak zwykła mama z kilku miesięcznym doświadczeniem! Na początku myślałam, że traktują nas tak, bo jesteśmy Polakami, angielscy znajomi z dziećmi również odsyłani są do domu...

Teraz trafiliśmy wkońcu do pediatry, bo pokazałam wypisy ze szpitala, gdyby nie to, to nadal by kazali podawać dziecku paracetamol, bo jest marudny a jak wiadomo w UK paracetamol jest najlepszy na wszystko.

Pediatra dała skierowanie tylko do dietetyka i na badanie krwi, które miało sprawdzić czy nie ma anemii i czy są jakieś bakterie w jelitach (bo waga syna od kilku miesięcy się nie podniosła) badania wyszły dobrze...
Pediatra powiedziała, że syn ma bardzo skromną dietę, i mimo, że wie, że syn ma alergie na białko mleka krowiego zaleciła podawanie żółtego sera... Czego nie zrobię bo lekarz w PL zabronił. Na następnej wizycie z pediatrą wymuszę spotkaie z gastrologiem, ale czy wtedy będą robić mu gastroskopię i biopsję by potwierdzić celiakię??Szczerze mówiąc bałabym się tego badania...
malina1703
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 27
Dołączył(a): Cz 10 wrz, 2009 12:51
Lokalizacja: UK

Następna strona

Powrót do Rozmowy przy stole

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron