Wasze historie

Moderator: Moderatorzy

Re: Wasze historie

Postprzez Realis » Pt 05 gru, 2014 15:10

Czytając te wszystkie Wasze wpisy, a szczególnie ostatni, gdzie Pisankova tyle pisałaś o ciągłym zmęczeniu, od razu widzę w tym wpisie wiele ze swojej osoby.

Jak większość z Was, od niepamiętnych czasów źle się czułam - od dziecka mnóstwo wizyt u lekarzy, na pogotowiu. Kolki, bóle brzucha, biegunki/zaparcia... od gimnazjum - zaczęło się od helicobacter , po liceum - gdzie wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem wyrostka, później z jakimiś stanami zapalnymi jelita, ale w sumie lekarze nie wiedzieli co mi jest, więc stwierdzili Zespół Jelita Drażliwego. Niestety bóle nie ustąpiły, a tylko się nasilały. Piłka w bruchu, zmęczenie, brak chęci do wszystkiego. Wypróżniania milion/dzień. Chodziłam od gastrologa do gastrologa, gdzie lekarze skupiali się tylko na podstawowych badaniach i nie starali się bardziej zagłębić w temat mimo, że rodzice zostawiali u nich bardzo dużo pieniędzy. Przyszła matura, problemy rodzinne...kolejne spotkania u lekarza i znowu - padło pytanie" Czy Pani się czymś stresuje, czy ma Pani jakieś problemy?" - no tak, ZJD - nadal. Lekarz stwierdził, że jak się stresuje i jak wyleczył mnie z helicobacter to nie trzeba nic już sprawdzać, bo to NA PEWNO ZJD...

Dałam sobie spokój, przyszły wakacje, trochę odetchnęłam - Dostałam się na studia (to było ponad 3 lata temu) Wyjechałam do Warszawy. Zamieszkałam sama, czułam się w miarę dobrze. Ale szybki tryb życia - studia zaoczne, praca w tygodniu średnio po 11 h/dziennie + jakieś staże, niezdrowe odżywanie. No i w pewnym momencie wysiadłam. Akurat miałam kilka dni wolnego - powinnam odpocząć, dobrze się poczuć a tu nic - dalej to samo. Więc poszłam do lekarza. Byłam mega osłabiona, słaniałam się na nogach - zabrali mnie do szpitala z podejrzeniem wtedy zapalenia opon mózgowych - wyszłam po kilku dniach ze zdiagnozowaną migreną.
I posypało się nadal, powróciły problemy z przed kilku lat z brzuchem, z wypróżnianiem, z osłabieniem - stany gorączkowe - chodziłam do pracy, wracałam z gorączką, szłam do pracy, jeden dzień dobrze się czułam, znowu gorączka... i tak w kółko. Lekarz przepisał jakieś tabletki na odporność, witaminki itd. Na chwilę było ok. W październiku ubiegłego roku zwolniłam się z pracy - nie byłam w stanie już tak ciężko pracować fizycznie, psychiczne byłam 'zryta' na maksa tym wszystkim. Gdyby nie mój (już teraz) narzeczony - w życiu nie dałabym rady. Bez rodziców, bez nikogo obok. Trochę odżyłam, obroniłam pracę licencjacką...znalazłam nowy job. Było super przez kilka miesięcy - nie licząc czasami uporczywych bólów brzucha i ciągłych migren.

Później doszły biegunki/wymioty (myślałam że to zatrucia :|) Krew przy wypróżnianiu, śluz...problem z wypróżnieniami, bóle brzucha, osłabienie itd...wszystko to znacie - okazało się, że mam jakieś bakterie w brzuchu, później doszły pasożyty (najprawdopodobniej po wakacjach w Tunezji), hemoroidy... Ostatnia kolonoskopia, gastroskopia i badania krwi wykazały (W KOŃCU) - chorobę trzewną - I w sumie to cieszę się, że wiem co mi jest.

Dietę stosuje od ponad tygodnia - i nie powiem - nie jest łatwo. Ciężko zrezygnować z produktów, które tak się uwielbiało, ale powoli - małymi kroczkami, dążę do osiągnięcia umysłowego i fizycznego spokoju. Nie jest to proste, nagle wywrócić wszystkie swoje nawyki do góry nogami, ale wiem że muszę dać radę. Bo poprawy widać z dnia, na dzień i to jest największa motywacja... Zastanawiając się czy istnieje jakaś Demotywacja? Na pewno koszta finansowe - ale w gruncie rzeczy podliczając pieniądze wydane do tej pory na wszystkich lekarzy - myślę, że spokojnie starczyłoby na wiele kilogramów bezglutenowego jedzenia :) No i szkoda, że na tych produktach nigdy nie widnieje słowo "Promocja" :D

Forum i Stowarzyszenie to MEGA niespodzianka dla mnie - nie sądziłam, że coś takiego istnieje - bo w dobie tak cieszącej się sławą diety bezglutenowej myślałam sobie, że to zbyt rzadka choroba, a tylko swoista moda wykreowana przez celebrytów. i że tylko w ten sposób się o niej obecnie mówi. A tu tyle rzeczy się dzieje - specjalnie dla nas, celiaków :)

P.S.: Pisankova - też zastanawiam się nad tymi migrenami u siebie... na razie zrzucam na zmęczenie i niedosypianie.
Realis
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 3
Dołączył(a): Pt 28 lis, 2014 14:32

Re: Wasze historie

Postprzez Anula80 » Pt 05 gru, 2014 15:14

Witamy na pokładzie :) Ja przebrnęłam :D
Chętnie zajrzę na Twoje blogi
Nie ma ludzi zdrowych. Istnieją tylko niezdiagnozowani.
Anula80
Bardzo Stary Wyjadacz :)
Bardzo Stary Wyjadacz :)
 
Posty: 3668
Dołączył(a): Śr 07 sie, 2013 07:40
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Re: Wasze historie

Postprzez Leeloo » Pt 05 gru, 2014 15:26

Cześć dziewczyny, super, że do nas dołączyłyście i dzielicie się swoimi historiami. Ja tam lubię takie życiowe epopeje :D

Zdrówka wszystkim!! :drunk:
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.

Obrazek
Avatar użytkownika
Leeloo
-#Moderator
-#Moderator
 
Posty: 7148
Dołączył(a): Pt 22 mar, 2013 19:33
Lokalizacja: Polska

Re: Wasze historie

Postprzez sandyy » Pt 05 gru, 2014 22:42

:drunk:

Milo sie czyta, jak ktos odnajduje w koncu przyczyne wszelkiego zua :)))
Avatar użytkownika
sandyy
Bardzo Stary Wyjadacz :)
Bardzo Stary Wyjadacz :)
 
Posty: 2563
Dołączył(a): N 27 lip, 2014 22:30

Re: Wasze historie

Postprzez note4 » Pt 19 gru, 2014 22:43

wróciłem dziś od kardiologa, byłem też już u endokrynologa i w paru innych miejscach i kardiolog na 90% zdiagnozował u mnie zespół marfana
w poniedziałek ide na pobieranie krwi na badania pozostałe, potem genetyczne bardzo drogie
czas spełnić parę marzeń jak najszybciej, żeby umierać spełnionym, bo to najważniejsze ;)
chciałem podziękować za wszystkie rady jakie tutaj mi daliście, serio - w grupie łatwiej :)
teraz już tu raczej nie będe pisał, czas spędzić ten ostatni czas jak najintensywniej, pewnie też jakaś rehabilitacja czy coś w tym stylu mnie czeka
trzymajcie się i cieszcie się życiem, bo nigdy nie wiadomo co was spotka
note4
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 35
Dołączył(a): So 16 cze, 2012 23:36
Lokalizacja: Polska

Re: Wasze historie

Postprzez Anula80 » So 20 gru, 2014 11:23

Ale to nie jest diagnoza na 100%, może jednak się okaże, że to coś innego? W każdym razie ja trzymam kciuki
Nie ma ludzi zdrowych. Istnieją tylko niezdiagnozowani.
Anula80
Bardzo Stary Wyjadacz :)
Bardzo Stary Wyjadacz :)
 
Posty: 3668
Dołączył(a): Śr 07 sie, 2013 07:40
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Re: Wasze historie

Postprzez Leeloo » So 20 gru, 2014 15:48

note4, najpierw się dobadaj, potem będziemy robić Listę Bucket'a. Bezgluty trzymają się razem g:)
Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna.

Obrazek
Avatar użytkownika
Leeloo
-#Moderator
-#Moderator
 
Posty: 7148
Dołączył(a): Pt 22 mar, 2013 19:33
Lokalizacja: Polska

Re: Wasze historie

Postprzez mikasia » Wt 06 lut, 2018 15:50

Pisałam kilka miesięcy temu na tamat moich wyników. Przeciwciala są na lini granicznej, biopsja nie wyklucza choroby trzewnej z limfocytozą powyżej 30/100..nie było skali..od dwóch lat miałam biegunki..ale od początkku..Mam 34lata. Od dziecka byłam mikra, chuda, bez sił, miałam krzywicę co doprowadziło do powstania lejkowatej klatki piersiowej. W wieku ok 7 lat wyniszczona z małej miejscowości trafiłam do CZD..zaburzenia wchłaniania, alergie na wszystko..dieta 2lata.. Potem niby przeszło i ok...i tak sobie żyje doskwiera mi zmęczenie, rozchwianie emocjonalne, w międzyczasie korekta klatki piersiowej..bóle głowy z aurą -tomograf i oczywiście nic, 2lata temu bóle jajnika (tak myslałam) tomograf, laparoskopia-oczywiście nic nie wyszło.. anemia, brak sił, stany depresyjne, pogarszający się stan cery..bóle brzucha (jajnika?) nie do zniesienia +biegunki...podjęłam sama decyzję o gastro i kolonoskopii.. biopsja nie wykluczyła choroby trzewnej , krew na normach granicznych-gastrolog uznaje ,że to nie celiakia, przesadzam....Mam dosyć, jestem po suplementacji żelazem ,dalej nie mam siły i podejmuje na własne ryzyko po konsultacji z endokrynologiem (do którego trafiłam z powodu Hashimoto i wypadających włosów)decyzję o przejściu na diętę bezglutenową..jestem na niej od marca 2017roku....Moje życie się zmieniło..bóle głowy występują rzadko jak zjem coś niewłaściwego (bo zdarza mi się przyznaję), bóle niby jajnika ustały całkowcie więc przypuszczam ,że to jelita a nie jajnik, cera piękna bez problemów, ale co najważniejsze dla mnie i męża mego cierpliwego to stan psychiczny.. nie zadręczam się , nie mam stanów lękowych, czuje ,że góry mogę przenosić!! Czasem myślę nad tym czy dobrze zrobiłam ,że może te skrócone kosmki to efekt czegoś innego,że może dieta mi zaszkodzi bo niby osoby zdrowe nie powinny być na bezglutenie, że gastrolog nie widziała problemu..mam czasem wątpliwości ale ewidentnie się lepiej czuje...od marca 2017 roku przez 3mies brałam żelazo..teraz powtarzałam badania ,żeby przekonać się czy to żelazo mi spada...obecnie mam piękne żelazo, ferrytynę w czerwcu miałąm 0 a teraz mam 40..i hemoglobinę ponad14..w życiu takiej nie miałam :) bóli brzucha nie mam, załatwiam się normalnie
mikasia
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 7
Dołączył(a): Pn 06 mar, 2017 15:23

Re: Wasze historie

Postprzez Thursday » N 04 mar, 2018 00:31

Mikasia! Świetnie, że na Ciebie tak pięknie dieta działa. Oby tak dalej i życzę coraz lepszych wyników :)
Avatar użytkownika
Thursday
Aktywny Nowicjusz
Aktywny Nowicjusz
 
Posty: 62
Dołączył(a): Pn 22 sie, 2016 10:42

Poprzednia strona

Powrót do Pozostałe tematy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość